Po co mi szkoła?

„Gdyby w moich czasach funkcjonowały szkoły fotograficzne, to chodziłbym do nich na kolanach...” Taką oto uwagą dzielę się z młodymi adeptami fotografii w momentach, gdy brakuje im sił i konsekwencji w wypełnianiu swoich szkolnych powinności. A tak na poważnie, to myślę, że sens pobierania nauki w sposób zorganizowany jest bezdyskusyjny, i jeśli ktoś posiada ku temu odpowiednie chęci i środki, to nie powinien się zastanawiać. Ofert w tym zakresie jest w Polsce stosunkowo dużo, i można bez problemu wybrać tę szkołę, która odpowiada nam najbardziej. Same natomiast korzyści płynące z uczęszczania do szkoły ująłbym syntetycznie w czterech punktach.

1. Szkoła daje znaczne przyśpieszenie w rozwoju konkretnych umiejętności, jak i świadomości uprawianej dyscypliny. Mówiąc wprost, to do czego dochodzimy metodą samokształcenia przez 10 lat, dobra szkoła oferuje w przeciągu 2 –3 lat intensywnej pracy.

2. Szkoła oferuje swoim adeptom konkretną wiedzę, usystematyzowaną i opartą na programie, który jest ustalany przez kompetentne gremium. Taka wiedza, tak praktyczna jak i teoretyczna, to podwaliny pod profesjonalną orientację, jakże inną od czysto hobbystycznego traktowania fotografii. Absolwent dobrej szkoły powinien być ekspertem w swojej dziedzinie. Oczywiście zależy to również od tego, na ile wcześniej przykładał się do nauki i realizacji praktycznych ćwiczeń zadawanych przez prowadzących zajęcia.

3. Dobra szkoła generuje wspólnotę ludzi związanych tą samą pasją. Ten aspekt jest nie do przecenienia. Mam na co dzień okazję obserwować, ile radości studenci czerpią z prostego faktu przebywania razem i z możliwości nieskrępowanej wymiany poglądów. Istotną sprawą jest też kwestia wzajemnych prezentacji swoich prac i opinii o nich – tak w trakcie zajęć, jak i w trybie prywatnym, pozaszkolnym.

4. Zaletą dobrej szkoły jest to, iż daje ona swoim słuchaczom możliwość startu na arenie publicznej – za pomocą wystaw i rozmaitych prezentacji na zewnątrz. Uczy to pokory i wytrwałości w doborze materiału wystawowego, kanalizuje niepotrzebne emocje związane z nadmiernym egocentryzmem a także buduje poczucie odpowiedzialności za przekaz, który w momencie swego upublicznienia staje się przecież wartością powszechną.

Żadna szkoła nie załatwi za nas wszystkiego, stworzy jednak bazę, niezbędny fundament, na którym można nadbudowywać swoją osobistą drogę rozwoju. W fotografii jest poniekąd podobnie, jak w innych dziedzinach twórczości. Nikt chyba nie zakłada, że np. laureat Konkursu Chopinowskiego wszystkiego nauczył się sam...bo lubi muzykę...

Piotr Komorowski