Opustoszałe, straszące swoją brzydotą plaże w San Remo - tak bardzo nierealne,
że aż paradoksalnie piękne...
Nostalgiczne przestrzenie wodne Jeziora Garda i włosko - francuskiej Riwiery...
Tętniące dotkliwą pustką i jakby wyjęte z innej rzeczywistości bramy, które prowadzą nie wiadomo dokąd...
Opuszczona i całkowicie bezbronna, skazana na brak zdobywców alpejska warownia...
Gdzie my właściwie jesteśmy...?
Moja droga do stanów nadrealności nie była wcale prosta i łatwa. Była przeżyciem osobistym i bardzo głębokim. Była też długim odkrywaniem swoistej „nadrealności” wewnątrz mnie samego. Okazało się, że sama obecność w odpowiednim miejscu i czasie oraz umiejętne naciśnięcie migawki aparatu to jeszcze za mało. Obrazy bowiem nie powstają tylko w wyniku samego faktu fizycznej rejestracji, one powstają przede wszystkim później, nadbudowując stopniowo swoje sensy w mojej świadomości. Tak więc rzeczywiste generowanie obrazu fotograficznego trwało znacznie dłużej niż czas jego naświetlania. W rzeczywistości obrazy zaprezentowane na wystawie powstawały ponad 6 miesięcy... Dzisiaj patrząc na swoje prace w ich końcowej formie myślę, że tak właśnie musiało być, że ten czas był tym fotografiom bardzo potrzebny.
Jerzy Samulski













Plener jesienny w Karkonoszach
Przegląd Semestralny Czerwiec'2007
Niemiecka fotografia współczesna (Andreas Rost i Ulrich Wüst)
