PAMIĘCI JERZEGO LEWCZYŃSKIEGO

2 lipca zmarł Jerzy Lewczyński. Osoba wyjątkowa, niezwykle ważna dla polskiej fotografii, a także ważna dla naszej Szkoły. W chwili śmierci miał 90 lat, przeżył więc wiele, a we własnych doświadczeniach towarzyszyła Mu od wczesnej młodości fotografia. Była dla Niego naturalnym narzędziem zapisywania własnych obserwacji, myśli i uczuć. Zawsze dotyczyły one życia zwyczajnych ludzi, które, tak jak Jego własne życie, wpisane były w historię oraz zastaną sytuację społeczną i polityczną. W Jego oczach i dłoniach trzymających aparat banalne widoki codzienności przemieniały się w metaforyczny dokument ludzkich losów. Rosnący z czasem zbiór zdjęć utworzył epicką opowieść o ludziach żyjących w Polsce w drugiej połowie XX wieku.

Nigdy nie nazywał siebie artystą, choć był nim właśnie najbardziej niewątpliwie. Gdyby miał określić siebie jako fotografa, podpisałby się pewnie pod zdaniem André Kertésza: „Jestem amatorem i zamierzam pozostać nim do końca mojego życia”. Obaj podobnie traktowali fotografię: jako sposób refleksji nad światem, życiem i sobą, dokonującej się poprzez obrazy. Nie narzędzie pracy, ale część własnego życia. Najszlachetniejszy rodzaj amatorstwa – którego to słowa źródłem jest łacińska nazwa miłości.

W tej postawie amatora Jerzy Lewczyński był prawdziwym, oryginalnym i nowatorskim artystą, „przy okazji” swoich obrazowych przemyśleń przecierającym nowe szlaki dla nowoczesnej fotografii. Poszukując najlepszej formy dla dokumentacji polskich i człowieczych losów, odkrywał nowe koncepcje estetyczne.

Był też mądrym, skromnym i serdecznym człowiekiem. Ze szczególną uwagą pochylał się nad fotografiami młodych adeptów tej dziedziny. Dopóki pozwalało Mu na to zdrowie, towarzyszył słuchaczom MFF Kwadrat od początku istnienia naszej Szkoły. Co roku przyjeżdżał z Gliwic na spotkania autorskie, które za każdym razem były wielkim świętem – czasem spotkania z prawdziwymi wartościami – poprzez fotografię i poprzez osobisty z Nim kontakt.

Teraz już Jego osoba zostanie z nami tylko w opowieściach i w fotografiach. W przypadku Jego autorskiej fotografii to „tylko” oznacza bardzo wiele. Jest w nich zaklęte Jego uważne spojrzenie i głęboka empatia wobec przeżyć spotykanych ludzi. W jego obrazach stają się one przeżyciami każdego z nas, poruszając swoją prawdą do głębi.

Czujemy, że wciąż na nas, Jurku, patrzysz swoim pełnym spokoju i ciepła wzrokiem, ze zrozumieniem i akceptacją dla tego, czym każdy z nas jest w swojej duszy.

Elżbieta Łubowicz

11 lipca 2014