Szkolny Almanach Tekstów – Magdalena Matysiak

MFF Kwadrat, II rok

Praca wyróżniona
w ramach przedmiotu Wielkie Toposy Sztuki prowadzonego przez prof. Andrzeja Kostołowskiego

(maj 2009)

Życie – pogmatwane sprawy, bitwy, wyrazy twarzy, nieskończona ilość rzeczy.

To nie sztuka dostrzec to wszystko w niejednym życiu, ale sztuką jest poukładać te pogmatwane sprawy, bitwy pokojem zakończyć, a wyrazy twarzy zamienić tylko w jeden wyraz – szczęście!

Łatwo zadowolić plamami malarza, dziwnym ubiorem projektanta mody, popiołem z ogniska – zdolnego zduna. A czy łatwo zadowolić człowieka? Malarstwo, rzeźba, wszystko to, co ma związek z pracą rąk ludzkich – to sztuka. Na człowieka wpływa to, co ze sztuki wypływa- uczucie, wyobraźnia, siła i energia. Wszystko to mieści się w jednym miejscu, w sercu.

Trudno wyobrazić sobie artystę i człowieka bez serca. Bez tego jednego najważniejszego „narzędzia” nie mogłyby powstać wiersze, obrazy, światowe bestsellery, muzyka nie chwytałaby tak mocno, nie płynęłyby łzy szczęścia i poruszenia. To właśnie serce potrafi dostrzegać, obserwować chmury, błoto, kamienie i inne rozmaite pomieszane rzeczy.

Serce ma oczy, których my nie widzimy, nawet nie zdajemy sobie sprawy, że oczy naszej duszy nigdy nie tracą wzroku, ten rodzaj patrzenia jest zawsze bardzo wyraźny, niczym nie zmącony. I to właśnie te oczy, gdy patrzą na plamy pomalowane na cennym płótnie, nie widzą tylko szpetnych plam, nie, widzą coś więcej. Kolor tychże plam może dużo powiedzieć o ich twórcy, czarne, czerwone, zielone, które są symbolem smutku, miłości i nadziei mówią o uczuciach malarza, nie tylko o tym, że w swoim arsenale farb miał tylko i wyłącznie te kolory. Chmury i błoto – oznaki deszczu i brudnych butów, przez większość ludzi niemile wspominane, ba, nawet nie wspominane w ogóle, a przecież to takie banalne piękno. Tylko oczy duszy potrafią wyczytać z chmur pismo z nieba. Obłoki niczym atramentowe litery mówią do nas swoim językiem. Potrafią rozśmieszyć, zachwycić swym pięknem, a jednocześnie zachęcają do refleksji nad Tym, który je uczynił.

„Każda sztuka ma swój surowiec, z którego jest zrobiona. Surowcem muzyki jest cisza...” Tak o sztuce powiedziała Anna Kamieńska. Parafrazując te słowa można powiedzieć, że i malarstwo, pisarstwo również mają swoje surowce. Dla malarstwa może to być brzydota, dla pisarza jego surowcem jest życie, prostota, miłość, wojna, ludzkie uczucia, myśli, nadzieje. Dzięki temu każdy opisany kamień, bitwa, charakterystyka bohaterów nabierają szerszego znaczenia, można na to wszystko spojrzeć z innej, głębszej perspektywy.

Leonardo Da Vinci pisze, iż w rozmaitych pogmatwanych rzeczach można zobaczyć różne rzeczy. W czymś błahym, nieistotnym można dostrzec rzeczy ważne. W postrzeganiu tychże rzeczy pomaga umysł, ale również i serce. Ale polemizując ze słowami Leonarda można rzec, iż w rzeczach pięknych, z pozoru poukładanych, dostrzega się często sprawy trudne, okropne, szpetne.

Ludzki umysł ma zdolność analizowania i zapamiętywania tego, co jest mu przydatne, drogą selekcji eliminuje fakty mniej ważne, rozmyśla, wyciąga wnioski. Te natomiast, gdy dotrą do serca pobudzają je do uczuć i myśli, a co za tym idzie i działania. Serce pomaga założyć umysłowi różowe okulary, dzięki czemu życie jest piękniejsze i mniej skomplikowane. Nawet, jeśli w tych porozrzucanych sprawach, rzeczach, dostrzeże się bitwy i kamienie, to te różowe okulary pomogą zrozumieć, iż ta bitwa była rozgrywana w słusznej sprawie, że te kamienie, to być może te kamienie, w których Michał Anioł dostrzegł Aniołów. On sam powiedział: „Zobaczyłem anioła w kamieniu i kułem kamień tak długo aż go uwolniłem”. Każdy z nas może uwolnić anioła z siebie i innych. Patrząc na ludzi i rzeczy od środka można pokonać wszystko, oczy wiary, nadziei i optymizmu kruszą lód i kamienie.

A ty, co widzisz w popiele ogniska? Co myślisz patrząc na mury? Czy płaczesz słysząc odgłosy bitew? Czy do wzruszeń pobudza cię umysł czy też serce? Tak wiele pytań. Ty znasz odpowiedź. Nie bój się płakać, to żaden wstyd. Łzy to nie symbol słabości, ale poruszenia, smutku, a żadne z tych uczuć do słabości nie należy. Da Vinci uczy nas jak patrzeć, co więcej pokazuje, że rzeczy, przedmioty mają również swoją wartość i niosą ze sobą potężny ładunek emocjonalny.

Patrząc na książkę, która stoi na półce, myślimy – książka. Ale tak naprawdę, ta książką staje się nią dopiero w momencie, gdy zaczynamy ją czytać, gdy ożywają wszystkie opisy, gdy przeżycia bohaterów nas wzruszają bądź śmieszą. Gdy patrzymy na książkę, nie widzimy tego, że ktoś tam może płakać, czuć, bać się. Taka stojąca zakurzona książka może równie dobrze być podstawką pod doniczkę z kwiatem, nie poznamy jej wartości dopóki nie zaczniemy jej trawić w sobie, przeżywać każdej litery, strony, rozdziału…

Czy słuchasz jazzu? Nie każdy lubi ten rodzaj muzyki, akordy dominantowe nie wpadają łatwo w ucho tak jak durowe czy molowe. Zamiast harmonii słyszysz fałsz, brakujących dźwięków? Dobrze słyszysz, ale czy to czujesz? Ta pogmatwana muzyka ma swoją wartość, stałe motywy muzyczne, dobrze opracowane techniki jazzowe, to wszystko składa

się na prawdziwą muzykę improwizowaną, jaką jest właśnie jazz.

Gdy przechodząc ulicą widzisz mur, na którym grafficiarze zostawili swoje piętno czujesz niesmak, bo jak ktoś mógł zniszczyć tak piękny mur? Zatrzymaj się ten mur krzyczy, że „Michał kocha Kasię”, że „ Życie to nie bajka”, że „Polacy to rodacy”!!! Krzyczą nie tylko słowa, również kolory mają tu coś do powiedzenia, czerwona „Kasia” i „Polska”, czarne „Życie”, to nie tylko wyrazy, ale przekaz tego, co ten grafficiarz czuł, co myśli. Może rzeczywiście jego życie jest pogmatwane, ma prawo to powiedzieć, wyrazić w taki sposób, w jaki dyktuje mu serce. To jest sztuka, sztuka przyznania się do nieszczęścia, do życiowej porażki. Wymaga to większej odwagi, niż cokolwiek innego.

Czerwona, zwiędnięta róża dana dziewczynie w pośpiechu, czy to wynik braku miłości? Nie, po prostu padał deszcz, ukochanemu zepsuł się samochód i musiał biec 5 kilometrów, by nie spóźnić się na spotkanie z miłością swego życia. Po drodze pomógł napadniętej starszej pani odzyskać jej torebkę… tak wygląda prawda.

Spalony dom. Popiół. Życie to nie Feniks, który odradza się z popiołu, by zacząć żyć na nowo. Wiele spraw ludzkich ma tylko jedno życie, raz stracone na zawsze stracone. Nawet nadzieja nie jest Feniksem, bo ta nigdy nie umiera. Jest kotwicą naszych serc i dusz. Nie wszystko jest takie, jakie wydaje się być. Aby widzieć więcej, trzeba tego chcieć, trzeba rozszerzyć się na potrzeby innych ludzi. Nie widzieć tylko tego, co ma się w zasięgu ręki, aby rozumieć i być rozumianym należy sięgnąć o wiele dalej. Nie potrzebne są do tego długie ręce czy wysoki wzrost, wystarczy to jedno małe serce, najbardziej rozciągliwy mięsień naszego ciała, pomieści wszystko, i sprawy moje i twoje. Gdy serce poczuje, podpowie umysłowi, co robić dalej, jakie kroki podjąć, jakie działania. Co jest bardziej twórcze? – zadasz pytanie – serce czy umysł?

A co kieruje ręką malarza, ręką fotografa, piórem pisarza? Każdy artysta ma narzędzie, którym się posługuje w swej artystycznej pracy. Nie wystarczy sama paleta i drogie płótno, by stworzyć piękne dzieło, potrzebny jest talent, wrodzona zdolność, ukryta iskierka, która kształtowana i pielęgnowana przez lata może rozpalić ogień w samym twórcy. Umysł mówi, jak malarz ma trzymać pędzel, w prawej czy też w lewej ręce, umysł mówi fotografowi, jaki sprzęt jest najlepszy, i umysł mówi pisarzowi, jakiego stylu i środków wyrazu użyć do napisania poematu literackiego. Ale cała reszta, całe czucie bierze się z serca. Malować, fotografować ukochaną osobę czy też pisać o niej, to jedno i to samo, jedyna różnica to technika tego opisu i przedstawienia. Jeśli artysta decyduje się na dzieło, do stworzenia, którego natchnienie wzięło z odczuć do ukochanej osoby to znaczy, że tak właśnie czuje, i to jest prawdziwe. Jeśli malarz maluje kobietę wśród połamanych drzew, nad nią srożą się ciemne chmury, a w oddali widać tlący się ogień, to nie znaczy, że malarz stracił miłość, albo że ta go zostawiła. Te połamane drzewa, chmury to oznaki, że malarz boi się, by nic nie zniszczyło tego uczucia... Czyż nie może to oznaczać właśnie tego?

"Jeśli wpatrzysz się w mury pokryte rozmaitymi plamami lub w kamienie rozmaicie pomieszane...” – to zobaczysz drugą stronę, tak jak Alicja zobaczyła zupełnie nowy świat na opak z zupełnie innej perspektywy. W tym lepszym świecie każdy z nas chce być kimś innym, lepszym. Od tego są marzenia, które nic nie kosztują, a dają możliwość podróżowania po niezmierzonej krainie wyobraźni. W tym wyimaginowanym świecie mur z cegły może być murem z czekolady, a obok kamienie niczym lukrowane pączki smakowicie rozmieszczone po ziemi…

„Rzeczywistość jest zawsze bogatsza od naiwnych iluzji i kłamliwych fikcji”. Słowa Witolda Gombrowicza przemawiają za tym, by lepiej skupić się na tym, co prawdziwe. Rzeczywistość nie zawsze jest kolorowa, a życie nie zawsze jest usłane różami. Iluzja i fikcja przedstawiają tylko to, co chcemy zobaczyć. Przekształcają rzeczywistość w coś z pozoru dobrego i dostępnego dla wszystkich, ale w konsekwencji zawsze dochodzi do wielkich rozczarowań i porażek.

W pogmatwane rzeczy trzeba umieć patrzeć patrząc na nie i słuchać słuchając ich.

Gdy pokaże Tobie białą kartkę, na której w samym środku jest mały czarny punkt i zadam Tobie pytanie:, co widzisz? To odpowiesz, że widzisz białą kartkę czy czarny punkt?

Ta biała kartka to człowiek, jego zalety, zdolności, bogate wnętrze. A ten czarny mały punkcik to jego wady. Czy zwracasz uwagę bardziej na wady, które czasem są trudno dostrzegalne, czy raczej na całego człowieka. Oczywiście nie ma ludzi bez wad, tak samo nie ma rzeczy, spraw, które są niepogmatwane. Ale cała sztuka polega na tym, by umieć na nią spojrzeć obiektywnie, bez zaangażowania emocji. Tak, to trudne, naszą tendencją jest oceniać i osądzać wszystko subiektywnie. Gdy zobaczysz, że ktoś rzuca kamieniami, albo biję głową w mur, bądź też rozpala ognisko, przez te proste ludzkie rzeczy, czynności można tak wiele wyrazić. To nie grzech wylać swoje wnętrze, i to naprawdę nieważne jak to ktoś odczyta i odbierze. Złość, bezradność, potrzeba ciepła, to naturalne potrzeby, a że ktoś odbierze to jako wandalizm, głupotę czy chęć podpalenia czegoś to już nieistotne. Trzeba zrozumienia dla pogmatwanych rzeczy. Musi zadziałać umysł i serce jednocześnie. Ta czynność najlepiej wychodzi artystom.

Oscar Wilde powiedział, że „Nie istnieje nic takiego, czego by sztuka nie mogła wyrazić”. Można także powiedzieć, że nie ma nic takiego, czego przez sztukę nie można byłoby zrozumieć. Niejednokrotnie jest tak, że trudno coś wyrazić słowem, zdaniem. Ale wystarczy, że słowa zamieni się w kolor, dźwięk czy też zdjęcie i nagle wszystko staje się jasne. Dla niektórych odbiorców sztuka należy do tych pogmatwanych rzeczy. Dlaczego niektórzy nie lubią poezji? Bo niektórym ciężko ją zrozumieć. Poezja to nie tylko słowa, rymy, symbole i metafory, to są te pogmatwane rzeczy, które można zrozumieć i pojąć sercem nawet. Sztuka, a w tym wypadku wiersz potrafi najlepiej wyrazić ból, smutek, żal i rozpacz. Czytając o tych uczuciach podmiotu lirycznego dochodzi do utożsamiania się z jego wnętrzem.

Leonardo da Vinci pisze „nie zawadzi zatrzymać się czasem…” i w tych słowach zachęca, przez chwilę zatrzymać swe oczy, umysł, serce na tych niezrozumiałych na pozór, pogmatwanych sprawach. Nie chodzi tu o poświęcenie czasu, godziny, miesiąca. Pewne oczywiste rzeczy nasuwają się same, nie wymagają głębszej analizy czy spekulacji.

Ważnym, kluczowym słowem jest tu „obserwacja”, studium życia, ludzkich ważnych i mniej ważnych spraw. Czy można studiować mur, ognisko…? Można. Obserwować, to nie tylko patrzeć i widzieć tylko to, co zewnętrzne. Obserwować, to także przeszywać wzrokiem na wskroś, to dopatrywanie się tego, co niewidoczne jest dla ludzkich oczu.

Obserwacja chmur pomaga rolnikowi przewidzieć pogodę, a to z kolei ma wpływ na to, czy zacząć siew, czy też zebrać żniwa. Dla meteorologa chmury pismo jak na papierze.

To niebo daje mu wytyczne, a on dzięki temu potrafi podać prognozy pogodowe na najbliższe dni. Dla poety, chmury to natchnienie, widzi on tam stłoczone owce, puch, poduszkę dla anioła...

Widać w tym wszystkim swoistą empatię. Szczególną empatię, nie taką w ludzkim rozumieniu. Ta niezwykła cecha to umiejętność wczuwania się w cudze położenie, to odczuwanie czyjegoś bólu w swoim sercu. Natomiast empatię dla sztuki można rozumieć w ten sposób, iż w swoim sercu odczuwa się jej piękno, i tak jak empatia w stosunku do ludzi pobudza do czynu, działania, podejmowania kroków, aby ulżyć komuś w bólu. Empatia do ludzi niejednokrotnie wymaga fizycznych, namacalnych dowodów. Natomiast empatia dla sztuki to współpraca serca i uczuć, jakie ta sztuka wywołuje w człowieku. Gdyby każdy człowiek przejawiał tą ludzką empatię to nie byłoby tyle wojen, głodu i samotnych ludzi. A gdyby wszyscy przejawiali empatię do sztuki to wtedy nie byłoby wielkich tajemniczych arcydzieł.

Nasza niezrozumiałość dzieł sztuki i sama sztuka wzajemnie się uzupełniają. Zachęca to do poszukiwań odczytywania metafor, symboliki obrazu, wiersza.

Jeśli coś jest poplątane, zagmatwane, to wymaga to więcej wysiłku i poświęcenia, aby znaleźć rozwiązanie. Pobudza to umysł to szukania rozwiązań. Adrenalina wydobywa z człowieka nadludzkie siły i możliwości. Nie liczy się strach, przerażenie i świadomość porażki. Ważne jest to, by działać. Sztuka również pobudza. Nadaje sens naszemu wnętrzu. Dzięki temu odkrywamy siebie na nowo. To tak jak Alicja, gdy stanęła przed lustrem, miała czas i szansę na spojrzenie na własną osobę. Ona weszła dalej, i my również powinniśmy wejść dalej. Z pewnością nie przekroczymy tafli lustra dosłownie, ale wejdziemy, wejrzymy w głąb siebie. Lustro zmienia rzeczywistość, to co lewe, staje się prawe, to rodzaj relatywizmu życiowego. Niekoniecznie to co czarne musi być czarne, można się w tym doszukiwać szarości, a nawet bieli.

Społeczność ludzka to zbiór ludzkich twarzy, dziwnych postaci. Ich dziwność a zarazem wyjątkowość i niepowtarzalność to nie tylko wygląd zewnętrzny, ale przede wszystkim cechy charakteru, osobowości, talenty, umiejętności wrodzone i te nabyte. Te dziwne postaci to nasi przyjaciele, wrogowie, bliscy i dalecy naszym sercom. Te dziwne postaci to Polak, Włoch, Niemiec, katolik, buddysta i ateista. Te dziwne postaci to także my sami dla innych. I jeśli przystajemy na chwilę, by popatrzeć na siebie w odbiciu lustra, szyby, to tak samo przystańmy i popatrzmy na innych naszymi oczami. Nie osądzajmy i nie przekreślajmy nikogo tylko dlatego, że nasze oczy widzą to, co powierzchowne, spójrzmy sercem, jego oczami i jego wnikliwością.

I choć przychodzi czasem nam patrzeć na świat, ludzi, pogmatwane sprawy przez łzy, uśmiech i z milczeniem na ustach, to najpiękniejsze jest to, że potrafimy widzieć i patrzeć, słuchać i słyszeć.

Słowa Leonarda Da Vinci mają bardzo ciekawy przekaz: zobaczyłeś, zatrzymaj się, spójrz jeszcze raz, nie tak, głębiej, podejdź bliżej, zobacz jeszcze raz, zastanów się...

A cała reszta, by zobaczyć coś w murach i porozrzucanych kamieniach przyjdzie sama.

Na świat trzeba od czasu do czasu spojrzeć przez łzy, własne i innych ludzi, kto wie, być może łzy innych dają lepszy obraz i lepsze spojrzenie na to, co się dzieje wokół nas...